niedziela, 13 grudnia 2015

#13. Dłonie i rywalizacje.

Muzyka
Kraków,  13 grudnia 2015r.
Tom, 

długo nie wiedziałam, co napisać. Do stworzenia tego listu zabierałam się kilka razy, zapisywałam po kolei każdą myśl, jaka pojawiła mi się w głowie, po czym gwałtownie przerywałam, patrzyłam krytycznie na zapisaną stronę i chowałam ją do szuflady. Mam kilka takich kartek, na których spisywałam zwykłe, codzienne chwile, nieokreślone wyobrażenia i przeżycia studenta. Miałam przeczucie, że Ciebie to nie zaciekawi, przeczytasz tylko z przyzwyczajenia historie pacjentów, których spotkałam i naukowe terminy,których zdążyłam się nauczyć. Znam Cie na tyle dobrze, że nawet mogę wyobrazić sobie jak wyginasz lekko kąciki ust ku górze,drapiesz się wolnym gestem po bladym policzku i co jakiś czas odrywasz wzrok od mojego listu, zerkając gdzieś w przestrzeń.
Trochę już o Tobie wiem, Tom i dlatego tak długo niczego nie pisałam. Im dłużej trwa nasza korespondencja, tym Ty bardziej wymagasz ode mnie kreatywności, zaskoczenia i iskry drzemiącej między słowami. W tym jesteśmy do siebie najbardziej podobni: kochamy zaskakiwać innych, ale nas niespodzianki mało bawią. No, może nie te na papierze.

Mam nieszczelne okno w pokoju i dlatego jest mi trochę zimno i zdecydowanie zbyt głośno. Ta grudniowa pogoda jest wypełniona wiatrem, który nawet tutaj nie daje spokoju, bo przeciska się przez nieszczelne okno i gwiżdże, szumi przeciągle, czasem budząc nawet w nocy. Zrobiłam, co mogłam by go uciszyć, podłożyłam koc, by nie było już tak chłodno w pokoju i odrobinę ciszej. Jak możesz to sobie wyobrazić, niewiele to dało, będę musiała zgłosić to do administracji.

Zastanawiam się czasem, czy mogłabym Cię kimś zastąpić. Takie myśli pojawiają się, gdy spotykam kogoś, z kim łączy Cię pewien szczegół. Zdarza się, że jadąc tramwajem mimowolnie zerkam na siedzące obok mnie osoby. Ostatnio dostrzegłam mężczyznę, który miał dłonie niesamowicie podobne do Twoich. Blade, duże dłonie z długimi palcami, które spoczywały spokojnie na kolanach. Wyraźnie uwydatnione kostki pod skórą przyciągały wzrok zupełnie tak samo jak smukłe palce, od czasu do czasu gładzące dłoń lub mimowolnie wystukujące rytm. W ludzkim mózgu największą reprezentacje czuciową w korze mózgowej mają właśnie twarz i ręce. Najbardziej wrażliwe na bodźce, najmocniej potrzebujące stymulacji i niesamowicie wyczulone na zmianę. Wtedy mimowolnie się uśmiecham i przypominam sobie Twoje dłonie trzymające papierosa, ściskające okładkę książki, dotykające kosmyków włosów albo zaciskające się w pięść, gdy ktoś nieostrożnie wyprowadzi Cie z równowagi. Gdybym nie była aż tak skupiona na odgadywaniu Twoich emocji, tak rzadko widocznych na twarzy, skupiłabym wzrok na tych tych dłoniach, gdzie skóra napięta do granic, pod którą tętni gniew, wyeksponowała kostki i ścięgna.
Poza drobnymi szczegółami nie spotkałam jeszcze kogoś tak skomplikowanego jak Ty. To nie komplement. Zagmatwane masz wszystko i to, że jestem tego świadoma, sprawia Ci przyjemność, Tom. Uwielbiasz być tajemniczy i skomplikowany. Kochasz, gdy ktoś się stara Ciebie zrozumieć, bo wtedy Ty z premedytacją mu przeszkadzasz. Przedłużasz zabawę, zastawiasz pułapki, aż w końcu ludzie przestają rozumieć i zostawiają Cię z tymi zagadkami samemu sobie. Ja tego jeszcze nie zrobiłam i dlatego patrzysz na mnie z zainteresowaniem. Ciekawi Cię, dlaczego jeszcze analizuję Twoje zachowanie. Myślisz pewnie, że czegoś szukam. Świadomość,że ktoś rozplątuje te Twoje supły w myślach, z większą intensywnością niż przywykłeś, irytuje Cie jak niespodzianki. Nie przyznasz się Tom, ale w pewien sposób jestem dla Ciebie takim małym zaskoczeniem i też próbujesz poznać moje tajemnice. Zaintrygowałam Cie, bo nie wiesz, co próbuję w ten sposób osiągnąć. Dlaczego chcę Ci je wydrzeć, prawda? Nie powiesz tego na głos, ale zaczęłam Cię denerwować, bo zbyt późno zauważyłeś, że nie gram fair. Prawdopodobnie zacząłeś w końcu widzieć we mnie rywala.

Czasem ruchy tych Twoich pięknych dłoni zdradzają więcej niż jakiekolwiek słowa. Wiem, nigdy tego nie chciałeś. Mówi się trudno.

Nie spiesz się z odpowiedzią. Nie złość się też na mnie zbyt długo. Napisałam to wszystko, bo myślę, że niektóre rzeczy trzeba powiedzieć głośno, a w tym wypadku napisać je wyraźnie. Jeżeli Cie zaskoczyłam, to bardzo się cieszę, Tom. Jeżeli jeszcze czytasz ten list, to wiedz, że lubię Cię zaskakiwać, bo koncentrujesz na mnie większą uwagę. Uwielbiam, gdy na mnie patrzysz.

Nie jestem kimś, kogo można skatalogować, ostatnio nauczyłam się buntować.
To nie wyzwanie, ale prosta informacja.

Bądź zdrów,




Wszędzie tam, gdzie Cie nie ma, jest mi Ciebie za dużo.
-J. Borszewicz