niedziela, 27 września 2015

#8. Do znajomego.

Muzyka

Dom, 27 września 2015
J., 

wracam za tydzień na studia. W czasie pobytu tutaj trochę się rozleniwiłam i rozmarzyłam. Niepotrzebnie, ale taką mam naturę, przy byle okazji wracam do pierwowzoru. Ciężko się zmienić, wiem, że Ciebie to irytuje. 

Spokojnie, nie wyślę Ci tego listu, nie zachowam się jak samobójca. Wiem, że w Twoich oczach jestem śmieszna i żenująca. Postanowiłam nie dawać Ci w tym roku powodów do mocniejszego trwania przy tej opinii. Będzie to trudne, bo oboje wiemy, co i jak. 

Gdybym jednak wysłała Ci ten list,opowiedziałabym w nim o przygotowywanych  nocą pożegnaniach, szybkim porządkowaniu myśli przed snem i upychaniu między kartki notesów zapachów i skojarzeń.
To trochę jak gra, jedna z tych, z których się wyśmiewasz. Za dużo patosu mówisz, marnowanie czasu myślisz, zachowujesz się jak pięciolatka rzucasz w momencie, kiedy odwracasz się i idziesz na wykład.

Nie zawsze jestem żenująca stosunku do Ciebie J., nigdy nie biegnę za Tobą. Uśmiecham się tylko i bawię w te skojarzenia. Nie wiem, co myślisz i choć bardzo bym chciała się tego dowiedzieć, to dajmy temu spokój. Nie lubimy się, więc zwierzenia i ten list nie mają sensu. Jednakże czasem, przez chwilę, jestem trochę zazdrosna, że zdradzasz swoje myśli innym, a nigdy mi.

Gdy tak się rozglądam idąc na tramwaj widzę szczegóły, które dla Ciebie nie znaczą nic. Kałuża jest brudną wodą, szum samochodów tylko hałasem a ptaki w parku tłem.

Gdybyś zagrał, może zobaczyłbyś to, co ja:
te ptaki zawsze zrywają się gwałtownie do lotu, a echo trzepotu ich skrzydeł jest tak mocne, że czasem przegania tchórzliwą samotność. 

Myślę o słowach, które układam później w historie. Nienawidzisz fikcji, tylko suche fakty, być może dlatego Cię irytuję. Jaki jest więc powód, dla którego w moim towarzystwie tak dużo mówisz? Sam opowiadasz, a gdy to robisz, ja zawsze się zastanawiam, czy jest w tym cień prawdy. Nigdy byś mi się nie zwierzył, nie mi, więc to, że opowiadasz te historie, kiedy idziemy na zajęcia, jest podejrzane. 
Pytam samą siebie: kłamie? kpi ze mnie? chce zagłuszyć ciszę między nami, z którą ja nie umiem nic zrobić? Masz rację, to śmieszne i żenujące. 

Nie wiem, czemu dziś o Tobie pomyślałam. Nie lubimy się, czuję się skrępowana w Twoim towarzystwie i nie jestem już wtedy taka inteligentna, jak to zwykle o sobie myślę. Ty też nie lubisz tracić na mnie czasu. To, że za tydzień wracamy na studia jest nieistotnym niuansem.

Może to dlatego, że zbliża się czas wyjazdów i pożegnań. Jestem sentymentalna- to też Cię drażni, prawdopodobnie najbardziej- i czuję pewną nostalgię już teraz. 
Wiesz J., w pewien sposób darzę pewną tęsknota również Ciebie i tylko dlatego piszę ten list. 

Spokojnie, na pewno go nie wyślę. Mam w sobie też trochę godności i nawet Ci o tym nie wspomnę. 
Jak już wcześniej napisałam:  nawet się nie lubimy.

Do zobaczenia, I. 



4 komentarze:

  1. Jak sobie tak pomyślę, ile jest słów i myśli niewypowiedzianych ... którym chcielibyśmy się podzielić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę jak osobna liga. Większość ludzi zostawia kłopotliwe słowa dla siebie.

      Usuń
  2. czasem lepiej, że pewnych słów nie wypowiadamy, a niektórych listów nie wysyłamy...

    OdpowiedzUsuń